Odstawianie od piersi

Zosia jest bardzo aktywnym dzieckiem, wie co dobre i nie zawaha się o to walczyć ;) Dodatkowo ma bardzo wybiórczy apetyt, czyli do 1.5 toku jadała tylko kaszkę 5 zbóż z lipą nestle, owoce i mięsko. Reszta ble. Później byle nie warzywa.

Dla własnej wygody chciałam ją odstawić od piersi po roku. Najprostsze było zabieranie co kilka dni jednego karmienia w dzień. Wystarczyło dłużej być na spacerze lub przetrzymać marudzenie proponując jakiś posiłek, zabawę, przytulanie.

Schody zaczęły się w nocy, bo dotychczas jadła co 3h przez całą dobę również w nocy. Nie pomagało podawanie wody niekapkiem (smoczków nigdy nie tolerowała, butelki też). Nie mogłam znieść rozpaczy i domagania się piersi, więc odpuściłam. Był środek zimy więc postanowiłam karmić do lata, aby nie chorowała.

To była dobra decyzja, bo Zosia jako aktywne dziecko uspokajała się wieczorem przy piersi i spokojnie zasypiała. W maju odstawiliśmy ją od piersi w nocy… gładko poszło, chyba temu, że miesiąc wcześniej mówiłam przy każdym wieczornym karmieniu, że mleko się kończy. Potem w dzień, że wieczorkiem jemy mleko, ale w nocy już nie bo mama zmęczona i chce spać. W nocy wystarczyło wziąć na ręce, pobujać, potem pogłaskać – 2 dni i już. Dziecko przesypiało noc. Zostało karmienie na dobranoc.

W czerwcu zaczęłam mówić, że mleczko się kończy. I pewnego dnia stwierdziłam że już koniec i mama pogłaszcze na dobranoc. Zosia powiedziała „ko” i odwróciła się na boczek abym mogła pogłaskać plecki. Trzy dni później dałam jej wyjeść resztki w ciągu dnia, bo się sporo nazbierało. Koniec.

 

 

 

Reklamy